Praca w Danii

W poszukiwaniu dobrej pracy, los jest w stanie zagonić nas czasem na drugi koniec świata. Znam mnóstwo osób, które wyjeżdżając za granicę odmieniły swoje życie o 100% i poznały miłość, z którą są dziś. Wiele osób boi się wyjeżdżać z kraju i opuszczać swoją strefę komfortu, jaką z pewnością jest dom. Jednakże nigdy nie poznamy świata i nie zobaczymy co jest nam w stanie zaoferować, gdy nie wyjedziemy chociaż raz poza rodzimy kraj. Warto się ośmielić i spróbować, gdyż możemy tylko zyskać. Wiele podróży jest fundowanych przez zakłady pracy i nie płacimy nawet nic za dojazd, czy też lot samolotem.

Kilka lat temu przeglądałem w urzędzie pracy oferty pracy w Danii, które zaciekawiły mnie mocno, gdyż pracowała tam jedna z osób, które mieszkają w ten samej wiosce co ja. Chłopak o którym mówię wyjeżdżając tam nie znał nawet języka angielskiego, a o duńskim nie było już zupełnie mowy. Nie poddał się jednak i nie mając nic do stracenia wsiadł w busa, który był pełen pracowników. Na miejscu okazało się, że robi tam jeszcze więcej Polaków i że jest to bardzo prosta praca, polegająca na tym, że pomaga się przenosić ryby ze statków do portu. Rybacy przywożą je do brzegu, a osoby odpowiedzialne za przeniesienie muszą je tylko przekazać dalej.

Praca okazała się jak widać banalna i poradził sobie w niej chłopak, który znał podstawy języka angielskiego. Potrafił się tylko przywitać i pożegnać. To dało mi do myślenia i już dwa miesiące później postanowiłem spróbować swoich sił. W końcu nie miałem żony i zupełnie nic mnie w Polsce nie trzymało. Bus po raz kolejny był podstawiony przez Duńczyków, a my mieliśmy tylko za zadanie podjechać we własnym zakresie do jednego z czterech miast, w których mieli na nas czekać kierowcy. Najbliżej miałem do Wrocławia i postanowiłem właśnie tam poczekać, zgłaszając to uprzednio.

Wszystko poszło zgodnie z planem i już kilka godzin później pakowaliśmy się na prom w Świnoujściu, który odpływał do szwedzkiego Malmo, a stamtąd miał nas odebrać jeden wielki autobus. Dania przywitała nas piękną pogodą i od razu pojawiło się w głowie światełko, że być może jest to dobry zwiastun mojej przygody i pracy tam. Postanowiłem na kilka dni przed wyjazdem skontaktować się z tym chłopakiem z mojej miejscowości i dogadać się z nim na portalu społecznościowym. Z racji, że dojechaliśmy w niedzielę, czekał on już na mnie i spędziliśmy kilka godzin w ten wolny dzień. Okazał się on być naprawdę w porządku osobą i postanowił, że da mi kilka cennych rad.

Były one o tyle ważne, że z początku dobrze jest wiedzieć cokolwiek i nie uczyć się wszystkiego on początku. On przyjeżdżając na miejsce miał gorzej ode mnie, gdyż nie miał go kto podszkolić i musiał się wielu rzeczy uczyć sam. Opowiadał jakie problemy komunikacyjne miewał z początku, ale że nie załamywał rąk i starał się sumiennie pracować. Podobno po miesiącu był już w stanie mówić komunikatywnie po duńsku. To uświadomiło mi jak ambitną osobą był, a ja znałem go z zupełnie innej strony. Ta sytuacja pokazała mi po raz kolejny, że w życiu nie warto kogoś oceniać po pozorach i po tym, co mówiąc inni. Postanowiłem zbratać się z tym chłopakiem i trzymać się z nim blisko.

Obydwoje mieliśmy z tego korzyść, gdyż zawsze lepiej spędzać czas z rodakiem, który zdążył już na dodatek poznać miasto. Okazało się także, że mieliśmy naprawdę sporo wspólnych tematów i spędzanie czasu razem nie było męczące. Niedługo po moim przyjeździe zaczęliśmy mieć także wolne soboty, a niedziela w tej firmie była wolna zawsze. Postanowiliśmy więc, że wykorzystamy to na wypady na kręgle, które lubiliśmy bardzo obydwaj. Jeździliśmy samochodem kolegi i ja dawałem mu coś od siebie na paliwo, żeby nie czuł się przeze mnie wykorzystywany. Po czasie staliśmy się naprawdę dobrymi ziomkami i zaczęliśmy nawet razem spędzać urlopy w Polsce. To pokazało mi, że warto znaleźć sobie na zagranicznym wyjeździe bratnią duszę, gdyż dzięki temu możemy mieć w pracy dużo łatwiej. Ja dzięki niemu miało naprawdę bardzo dobre wejście w zagraniczną przygodę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here